Cassandra Wilson jest w wokalistyce jazzowej zjawiskiem absolutnie wyjątkowym, nie mającym odpowiednika. Swój eklektyczny styl rozwija konsekwentnie od 10 już lat, a dokładnie od czasu "Blue Light 'Til Dawn", którym to albumem debiutowała w wytwórni Blue Note.
Styl ten wymyka się wszelkim klasyfikacjom i próbom opisu, a jego istotę najtrafniej oddają dwa słowa: "Cassandra Wilson". O ile (jej rówieśniczka) Dianne Reeves operuje kontraltem, to głos Cassandry jest barytonem – głęboki, męski, szokujący w zestawieniu z wizerunkiem urodziwej, seksownej, obfitych kształtów kobiety. Cassandra pozostaje diwą tajemniczą, zagadkową, czarownicą, która rzuca urok i która sama pozostaje pod działaniem czarów. Stąd tytuł tego albumu – "Glamoured", nawiązujący do pierwotnego znaczenia słowa "glamour".
Płyta została nagrana dwuetapowo. Pierwsza sesja miała miejsce w Missisipi, ale nie w kolebce bluesa Clarksdale, jak to było w przypadku "Belly Of The Sun", lecz w stolicy stanu, w jej rodzinnym Jackson. Sesja druga odbyła się w Nowym Jorku, gdzie dołączył włoski gitarzysta i producent Fabrizio Sotti, który pomógł nadać płycie kształt ostateczny.
Instrumentarium podobne jest do wszystkich jej ostatnich nagrań – eksponujące rolę akustycznych gitar i instrumentów perkusyjnych, ale w otoczeniu wokalistki widzimy muzyków zarówno tych najwierniejszych, współpracujących z nią od lat (jak Jeff Haynes i Brandon Ross), jak i posiłki nowe. Są wśród nich wytrawni kompani Wyntona Marsalisa (Reginald Veal, Herlin Riley) i Terri Lyne Carrington (perkusistka, która kilkanaście lat temu nagrywała z Cassandrą płytę ze standardami "Blue Skies").
Na Manhattanie nagrana została otwierająca cały zestaw ballada Stinga "Fragile", a także nowe własne oryginalne utwory Cassandry, których teksty są pełne metaforycznych skojarzeń, m.in. "What Is It?" – o brzmieniu przypominającym Indię. Arie i utrzymany w karkołomnym tempie "I Want More" z wirtuozowską partię harmonijki.
Sesja z Jackson przyniosła więcej "coverów" – tam nagrane zostały blues Muddy Watersa "Honey Bee", piosenka Willie'ego Nelsona Crazy, słynna ballada Boba Dylana "Lay Lady Lay" oparta na uporczywym ostinato kontrabasu (śpiewała ją Cassandra na niedawnym koncercie w Warszawie) i przejmująca pieśń Abbey Lincoln "Throw It Away", którą Cassandra zamyka album pozostawiając nas z jej głębokim, niemal biblijnym przesłaniem.
Powiem krótko: znów jestem oczarowany.
Paweł Brodowski Jazz Forum
Data wstawienia: 2003-10-18