Andrzej Trzaskowski należał do najważniejszych postaci polskiego jazzu. I to zarówno w okresie jego początków, jak i w czasach największego rozkwitu, które przypadły na lata 60. To właśnie wtedy Trzaskowski był najbardziej aktywny jako kompozytor, pianista i kierownik zespołów, zaś jego wybitny talent, wszechstronność i nowatorskie koncepcje zostały docenione w kraju, za Oceanem i w Europie Zachodniej.
W 1965 r. nawiązał współpracę z trębaczem Tedem Cursonem (byłym członkiem formacji Mingusa), z którym podczas dwu sesji w Warszawie (1965 i 1966) dokonał nagrania albumu "Seant", wydanego później jako vol. 11 serii Polish Jazz.
"Seant" składa się z czterech kompozycji, z których pierwsza, trzecia i czwarta zbudowane są wg nieco podobnych zasad. Podstawą kształtowania formy utworów staje się kontrast, jaki powstaje na skutek naprzemiennego pojawiania się partii komponowanych i improwizowanych. W pierwszym utworze fragmentem powtarzającym się jest temat (a właściwie grupa tematyczna) złożony z kilku krótkich, urywanych motywów. Jego wejścia (trochę na podobieństwo refrenu w rondzie) oddzielają kolejne improwizacje (solowe lub zbiorowe), rozwijające się w oparciu o mniej lub bardziej precyzyjnie wskazówki kompozytora. Pomiędzy dokładnie "zdefiniowanym" tematem a swobodnym przebiegiem improwizacji, rodzi się napięcie, które tworzy siłę napędową muzyki. Tytułowy "Seant" mimo wrażenia złożoności jest przejrzysty pod względem konstrukcyjnym; stały temat stanowi rodzaj cezury, wyraźnie rozgraniczającej odcinki improwizowane. Podobnie dzieje się w trzecim utworze, choć zarówno sam temat jak i fragmenty swobodne posiadają tu bardziej zwartą budowę.
"Cosinusoida", ostatni utwór albumu, jest najobszerniejszą i zarazem najbardziej "enigmatyczną" kompozycją. Zasady tworzenia formy pozostają podobne, natomiast w miejscu stałego tematu pojawiają się zamknięte, niepowiązane z sobą odcinki, które różnią się długością, budową i charakterem. Nie obowiązuje już też zasada naprzemienności; kolejne sola mogą więc następować bezpośrednio po sobie, bez udziału oddzielającego je "przerywnika". Brak stałego punktu odniesienia powoduje wrażenie pewnego "rozmywania się" formy, choć przecież granice pomiędzy tym, co skomponowane i improwizowane są łatwo uchwytne.
Wszystkie trzy utwory łączą w sobie elementy jazzu (modalnego i free), muzyki trzecionurtowej, opierają się na skali dwunastotonowej i wykorzystują – w ograniczonym stopniu – technikę serialną, zaś struktura tematów (charakterystyczne interwały trytonu i sekundy) przywodzą na myśl kompozycje George'a Russella (zwłaszcza z czasów jego Workshopu). Odcinkowa budowa utworów stwarza duże pole do popisu improwizującym solistom. Pojawiają się tu więc doskonałe wejścia Cursona, Nahornego (z wyraźnymi odniesieniami do stylu Dolphy'ego i Colemana), oraz grającego na sopranie Muniaka. Na pewno uwagę zwraca postawa 22-letniego wówczas Jacka Ostaszewskiego, a także niezwykle dojrzała i dynamiczna gra Adama Jędrzejowskiego.
Na dość odległym planie pozostaje natomiast sam lider-instrumentalista; Trzaskowski musiał być w pełni świadom wszystkich "niedostatków" fortepianu i jego wręcz bezużyteczności jako instrumentu harmonicznego w nowym jazzie. Fortepian zostaje więc potraktowany jako dodatkowe źródło brzmienia (plamy barwne, "abstrakcyjne" biegniki), albo przejmuje część zadań instrumentów dętych (długie skomplikowane linie grane najczęściej w równoległych oktawach). W bardziej typowej roli fortepian występuje w utworze "Oj, tam u boru" – jest to w ogóle najbardziej zachowawczy utwór albumu, tak jeśli chodzi o grę członków zespołu, jak i budowę tematu, harmonię, formę ("wariacja na temat"). Zważywszy na trójdzielne metrum, typ melodyki i balladowy charakter, można by go traktować jako polską odpowiedź na "My Favourite Things" Coltrane'a.
Wznowienie albumu "Seant" i w ogóle reaktywowanie całej serii Polish Jazz jest na pewno krokiem we właściwym kierunku. Stwarza bowiem szansę ponownego zwrócenia uwagi na muzykę, która, niestety, została już trochę zapomniana.
Bogdan Chmura Jazz Forum
Data wstawienia: 2004-04-19
Cieszę się , że... ( Grzegorz Kompert wysłano 2004-04-30 godz. 16:36 )