Na nową, jazzową, płytę Joachima Mencla czekaliśmy długo. Bardzo długo. Ten dość często koncertujący muzyk, którego trio (z Pacanem i Skolikiem) posiada ów dar prezentowania muzyki przez wielkie M, która przyciąga także osoby o mniejszym muzycznym osłuchaniu niestety nie miał szczęścia zaprezentować swego zespołu przez lata. Teraz prezentuje dwa.
Jestem miłośnikiem gry Joachima od lat. Jego trio ma ten dar, który dostępny jest chyba największym. Nie siląc się na odkrywanie nowych dróg jazzu, prezentuje muzykę, która wciąż może ciekawić i to - jak mi się wydaje - fanów różnych gatunków jazzu. Pomimo różnych rytmicznych sztuczek muzyka swinguje, co mimo wszystko jest chyba jedną z najbardziej pożądanych cech jazzu. Przede wszystkim jednak, frazy Joachima - nie popadając w banał - mają ten piosenkowy urok, który w podobnym stopniu dostępny jest jedynie największym spośród pianistów.
Takie są jednak w zasadzie dwa utwory na tej płycie: "Ta góra" oraz "Ezechiel", grane w polskim składzie tria z Arkiem Skolikiem i Krzyśkiem Pacanem. Utwory te okalają kompozycje zagrane przez okazjonalne trio, z amerykańską sekcją niegdysiejszego Satlaha, Shanirem Ezrą Blumenkrantzem i Kevinem Zubkiem. Muzyka ta ma inne oblicze. Rytmy bardziej poszarpane, sekcja wysunięta bliżej przodu i grająca o wiele mocniej. Mniej, zdecydowanie mniej, owej "piosenkowości", a w zamian za to, muzyka niepodobna do żadnej innej. W sumie Mencel, jakiego go jeszcze nie znałem. Nawet znane z wykonań "polskiego" tria utwory brzmią inaczej. Sama płyta nawet rodzi jedno takie porównanie, albowiem utwór "Ta góra" pojawia się w wykonaniu obu zespołów (wprawdzie "amerykańskie" trio gra jedynie krótszą o połowę repryzę, jednak daje ona wystarczający obraz jak sekcja zmieniła podejście muzyków do kompozycji).
Delikatność tria Mencel/Pacan/Skolik przeciwstawiona została pewnej niekiedy nawet agresywności tria Mencel/Blumenkrantz/Zubek. Przyznam, że ów pierwszy zespół darzę sympatią od lat i cenię. Do drugiego przyjdzie mi się pewnie przyzwyczaić, albowiem - co tu dużo mówić - jego propozycja jest zarówno ciekawa, jak i przede wszystkim chyba niepodobna do innych triów fortepianowych, których słuchałem.
Jednego jestem pewien - chciałbym by została nagrana koncertowa płyta "polskiego" tria, oraz usłyszeć "amerykański" zespół na koncercie.
Paweł Baranowski
Data wstawienia: 2004-08-29
nie można nic dodać... ( wysłano 2004-10-17 godz. 22:43 )
To jest po prostu... ( Jasiek wysłano 2004-09-05 godz. 21:14 )
Joachim Mencel To Góra ( komentator wysłano 2004-09-04 godz. 02:16 )